Reklama
A A A

BISKUP RZYMSKI

Włączenie kościoła do polityki cesarstwa ujawniło jeszcze inne jego oblicze. Kościół stał się przedmiotem władzy nie tylko kościelnej, ale i politycznej. Rodziło się tedy pytanie, kto ma tę władzę sprawować. Od dawna już oczy chrześcijan były zwrócone na kościół rzymski, czego wymownym świadectwem były słowa Ireneusza, a w pewnej mierze i Klemensa Rzymskiego. Dokumenty późniejsze potwierdzają to stanowisko, gdyż wspominają o tej gminie jako „przewodniczce w miłości i wierze" oraz o jakimś jej pierwszeństwie wśród innych gmin chrześcijańskich. Dokumenty z II i III wieku przypisują pewnym ko ściołom większe znaczenie niż innym. Wyższość ta była uzasadniona dwiema racjami. Pierwsza racja po­legała na odwoływaniu się do „tradycji apostolskiej". Te kościoły, które legitymowały się faktem „założenia przez apostołów", posiadały większe znaczenie, do nich też inne gminy wysyłały przedstawicieli po rady i wskazówki. „Gminy apostolskie" odgrywały rolę przewodników nie tylko w sprawach organizacyjnych, ale także w sprawach wiary, moralności i liturgii. Dru­ga racja wywyższania jednych gmin ponad inne wy­nikała z ich stanowiska politycznego. Największe zna­czenie miał oczywiście kościół w stolicy cesarstwa, a po nim kościoły w stolicach prowincji państwowych. Ten wzgląd zyskiwał z czasem coraz większe znacze­nie. Kościół rzymski cieszył się od początku wśród gmin chrześcijańskich największą powagą, legitymował się bowiem tym, że został założony przez apostołów Pio­tra i Pawła, a nadto znajdował się w stolicy imperium. Do IV wieku pierwszeństwo to było w pewnym sensie uznawane, ale nigdy nie było jasno określone. Sytua­cja uległa radykalnej zmianie z chwilą przeniesienia stolicy cesarstwa do Bizancjum (330 rok). Fakt ten wykazał naocznie, że szczególne znaczenie jakiejś gminy było uwarunkowane nie tyle „apostolskim po­chodzeniem", ile politycznym znaczeniem miasta, w którym znajdowała się dana gmina. Biskup Bizancjum (Nowego Rzymu) bowiem — choć nie mógł się legity­mować „apostolskim pochodzeniem" swej gminy i do tej pory podlegał metropolicie Heraklei w Tracji — w bardzo krótkim czasie uzyskał prymat nad wszyst­kimi innymi biskupami Wschodu. Po raz pierwszy ujawniło się to na soborze konstantynopolskim w 381 roku, na którym biskupowi tego miasta przyznano te same prawa co biskupowi Rzymu i miejsce honorowe zaraz po nim. Fakt ten oznaczał usunięcie w cień tak sławnych kościołów wschodnich jak aleksandryjski i antiocheński. Na jeszcze dalszy plan został zepchnię­ty kościół w Jerozolimie, mimo swego starszeństwa i „apostolskiego pochodzenia", gdyż Jerozolima nie odgrywała w tym czasie żadnej roli politycznej. Supremacja biskupów Bizancjum utrwalała się co­raz bardziej, aż ostatecznie ugruntowana została na soborze chalcedońskim w 451 roku, który w kanonie 28 przyznał patriarsze Konstantynopola prawa święce­nia kilku metropolitów, podporządkowując mu całko­wicie biskupów Efezu, Heraklei i Cezarei. Dla udoku­mentowania swej władzy i swego pierwszeństwa na Wschodzie biskupi Konstantynopola przyjęli w VI wieku tytuł „patriarchów ekumenicznych", co nie spotkało się już ze sprzeciwem w całym kościele wschodnim. Na Zachodzie za patriarchę kościoła uznawano bi­skupa rzymskiego. Wyrosły tam jednak inne gminy o dużym znaczeniu, których biskupi sprawowali jurys­dykcję na wielkich terytoriach. Były to gminy w Kar­taginie, Arles, Mediolanie, Tesalonikach. Walka o su­premację pomiędzy nimi rozstrzygnęła się jednak dość wcześnie. Już na początku V wieku biskupi w Arles zostali zepchnięci do roli wikariuszów biskupów rzym­skich. Podobny los spotkał wkrótce biskupów w Tesa­lonikach, mimo że o ten wikariat toczyła się przez dłu­gie wieki walka pomiędzy biskupami Rzymu i Kon­stantynopola, rozstrzygnięta w końcu na korzyść Rzy­mu. Podobnie jak na Wschodzie biskupi Konstantyno­pola, tak na Zachodzie biskupi Rzymu zdołali w krót­kim czasie podporządkować sobie wszystkich innych biskupów i narzucić im swą jurysdykcję. W ten sposób jako pretendenci do najwyższej wła­dzy w kościele wysunęli się biskupi Starego i Nowego Rzymu. Przewaga tych pierwszych wydawała się za­pewniona dzięki „apostolskiemu pochodzeniu" od Pio­tra i Pawła. Argumentu tego użył Leon I uzasadniając swój protest przeciwko uchwałom soboru chalcedoń-skiego. Polityczna przewaga Konstantynopola nad Rzymem w tym czasie nie miała większego znaczenia, gdyż nawet po przeniesieniu stolicy cesarstwa Rzym nie stracił swego poprzedniego znaczenia polityczne­go i kulturalnego, pozostając najważniejszym ośrod­kiem życia na Zachodzie. Pod nieobecność cesarza bi­skup rzymski występował jako rzecznik i obrońca świata zachodniego i na niego w pewnej mierze spły­wał splendor cesarski. Uwydatniło się to szczególnie za pontyfikatu Leona I. Pierwszeństwo biskupów rzymskich w kościele uzna­wano do pewnego stopnia i na Wschodzie. Tam także stawiano biskupa rzymskiego przed biskupem Kon­stantynopola, jemu rezerwowano pierwsze miejsce po cesarzu przy podpisywaniu uchwał soborowych. Wschód jednak pojmował inaczej to pierwszeństwo — nie rozumiał go w sensie „władzy" jednego biskupa nad innymi, lecz w sensie „honoru" i „przewodnictwa duchowego". Prymat bowiem gminy rzymskiej uzna­wany w pierwszych wiekach był daleki od tego, jaki się wytworzył w średniowieczu. Biskupi rzymscy nie byli jeszcze wtedy „papieżami", a rola gminy rzym­skiej ograniczała się do troski o zachowanie jedności kościelnej wszystkich gmin rozsianych na obszarach cesarstwa rzymskiego. . Kościół wschodni trzyma się pod tym względem świadectwa pisarzy kościelnych II i III wieku, zwłasz­cza biskupa Kartaginy Cypriana, którzy uznają wpraw­dzie prymat kościoła rzymskiego, ale stwierdzają, że jest to pierwszeństwo bierne, a nie aktywne. Przyjmu­jąc, iż gmina rzymska została założona przez Piotra apostoła, utrzymują, że inni apostołowie posiadali tę samą co on powagę i ten sam udział we władzy i za­szczytach. Stąd wniosek, że wszyscy biskupi za swe rządy w swych gminach są odpowiedzialni tylko wo­bec Boga. Zagadnienie to po raz pierwszy pojawiło się z całą ostrością pod koniec II wieku w sporze o termin świę­cenia Wielkanocy. W sporze tym chodziło nie tyle o osobę biskupa, co o supremację gminy rzymskiej nad innymi gminami. Wiktor I, w imieniu gminy rzymskiej, pragnął zmusić groźbą ekskomuniki gminy Azji Mniej­szej, by porzuciły stary zwyczaj święcenia Wielkano­cy w terminie żydowskim i przyjęły termin uznawany przez gminę rzymską. Wystąpienie to oburzyło inne gminy i biskupów. O tym, że ówcześni chrześcijanie nie przyznawali biskupowi rzymskiemu takiej władzy, świadczy list Ireneusza (biskupa Lyonu w Galii) i Po-likratesa (biskupa Efezu) do Wiktora. Polikrates pro­testuje przeciwko stanowisku Wiktora, powołując się na „tradycję apostolską" przechowywaną w gminie efeskiej, na apostoła Filipa i jego córkę oraz na tra­dycję innych gmin Azji Mniejszej. List kończy się wiele mówiącym zwrotem, że bardziej należy słuchać Boga niż ludzi. Drogą wskazaną przez Wiktora poszedł Stefan I (254—257), który posłużył się groźbą eksko­muniki w sporze o ważność chrztu udzielonego przez heretyków. Jego wystąpienie wywołało ostre sprzeci­wy, szczególnie ze strony biskupów afrykańskich * Cyprianem i Firminianem na czele. Zwrócili się oni do Stefana w słowach pełnych wyrzutów. Firminian nazwał wystąpienie Stefana głupotą i oskarżył go, że w ten sposób sam się wyłączył z kościoła, że stał się schizmatykiem i apostatą, a odwołanie się Stefana do powagi apostołów nazwał „zniewagą". Te i inne świadectwa wskazują, że w okresie przed-nicejskim (do 325 roku) gmina rzymska nie wykony­wała jurysdykcji w stosunku do innych gmin. Uzna­wana była samodzielność wszystkich kościołów przy równoczesnym pierwszeństwie kościoła rzymskiego i poczuciu braterskiej odpowiedzialności za inne gmi­ny. Szczególnym wyrazem takiego stanowiska jest treść listu, jaki diakoni rzymscy po śmierci biskupa rzymskiego Fabiana wysłali do gminy kartagińskiej. Prymat jurysdykcji biskupów rzymskich po raz pierwszy został usankcjonowany na synodzie w Sar-dyce (343 rok), w którym brali udział wyłącznie bisku­pi Zachodu. Określono tam w trzech kanonach upraw­nienia biskupa rzymskiego jako instancji apelacyjnej w stosunku do innych biskupów i synodów prowin­cjonalnych. Uchwały tego synodu stwarzały całkiem nową sytuację w organizacji kościoła i dlatego nie miały zrazu praktycznego znaczenia nawet na Zacho­dzie. Stały się jednak podstawą dla rozwoju centrali­zacji władzy kościelnej w przyszłości. Już w 35 lat po tym synodzie jego uchwały zostały uznane przez ce­sarza Gracjana (378 rok), który postanowił, że w spra­wach między biskupami decydować ma głos biskupa rzymskiego. Tą drogą prymat jurysdykcji został po­twierdzony przez prawo państwowe. Stanowisko kościołów wschodnich wobec zakusów Rzymu zarysowało się zdecydowanie ria soborze chal-cedońskim, który określił, że biskup Konstantynopola, ze względu na polityczne znaczenie stolicy państwa, posiada te same uprawnienia w kościele co biskup Rzymu. Protest papieża Leona I nie wpłynął na zmia­nę stanowiska uczestników tego soboru, ale wskazał po raz pierwszy, że biskup rzymski uważał się za in­stancję wyższą od soboru powszechnego. Pogląd taki został milcząco przyjęty na Zachodzie, ale odrzucony zdecydowanie przez kościół wschodni. O stanowisku biskupów rzymskich na Zachodzie za­decydowały w tym czasie wydarzenia polityczne. Na­jazd barbarzyńców na Rzym zrodził tam poczucie lęku i bezradności, stąd za ostoję życia zaczęto uznawać stolicę biskupią posiadającą czterowiekową historię. Fakt, że Leon I przyczynił się poważnie do uratowania Rzymu przed zniszczeniem, podniósł jego prestiż — upatrywano w nim nie tylko przywódcę kościelnego, ale i politycznego.