Reklama
W tym mieście to najlepiej kremacja sosnowiec od razu w cenie z pogrzebem
A A A

CHRZEŚCIJAŃSTWO W CZASACH NOWOŻYTNYCH

Wystąpienia Lutra, Kalwina i innych reformatorów nie zdołały osłabić dążeń ówczesnych papieży do panowania nad światem. Papieże czasu reformacji nie rezygnowali z żądań wysuwanych przez ich poprzed­ników. Reformatorzy odrzucili wprawdzie nie tylko religijność legalną i ludową, ale również cały system prawno-kościelny wraz ze zracjonalizowaną teologią i liturgią kościelną, przekreślając w ten sposób re­zultat wiekowego procesu kształtowania katolicyzmu zachodniego i wschodniego. Nie byli jednak w sta­nie całkowicie zniszczyć tego „dorobku". Kościół za­chodni, zagrożony w swych podstawach, zebrał wszy­stkie siły w dziedzinie religijnej, społecznej i poli­tycznej, by dokonać nowej syntezy na soborze try­denckim (1545—1563). Trydencka synteza katolicyzmu nie zdołała jednak powstrzymać rozpętanego przez reformację procesu wyłamywania się grup i jednostek spod dominacji papieskiej. O tym, jak silne były tendencje antypa­pieskie w świecie zachodnim, świadczy ruch gallikań-ski we Francji, febroniański w Niemczech i józefiń­ski w Austrii i Italii. Tendencje te wyrażały protest przeciw centralizmowi władzy w kościele i dominacji papieża w świecie zachodnim. Protest ten najpierw przejawił się we Francji. Książka prawnika Piotra pitou („Les libertés de l'église gallicane") z 1594 roku propagowała pogląd, że król francuski jest nie tylko niezależny od papieża w sprawach politycznych, ale nadto posiada uprawnienia do opieki i kontroli dzia­łalności kościoła francuskiego. Najwyższą bowiem in­stancją w kościele nie jest papież, lecz sobór po­wszechny. Wyrazem tych poglądów była również deklaracja kleru francuskiego o władzy kościelnej, zredagowa­na w 1682 roku przez głośnego kaznodzieję Bossueta. W deklaracji tej biskupi odmówili papieżowi prawa ingerowania w sprawy polityczne, a szczególnie wy­powiedzieli się przeciwko praktyce usuwania wład­ców świeckich i uwalniania ich poddanych od przy­sięgi posłuszeństwa. Deklaracja kładła też specjalny nacisk na znaczenie soboru powszechnego w kwestii określania zasad wiary, moralności i organizacji koś­cielnej. Idee gallikańskie były żywe nie tylko wśród kleru, ale i wśród szerokich rzesz ludzi świeckich, gdyż odpowiadały poczuciu patriotycznemu Francuzów, którzy uważali ingerencję papieża w ich sprawy po­lityczne za atak na suwerenność państwową. Przeniosły się też one wkrótce poza granice Fran­cji, do Niderlandów i Niemiec. Na terenie Niemiec ich propagatorem i systematykiem był biskup Trieru, Justinus Febronius (Nikolaus von Hontheim), który w swym dziele: „De statu ecclesiae..." zebrał i usy­stematyzował poglądy Marsyliusza z Padwy, Wilhel­ma Ockhama, Piotra Pitou i innych. W swych zasa­dach poszedł jednak dalej niż deklaracja kleru fran­cuskiego. Prymat biskupa rzymskiego, jego zdaniem, nie opiera sią na zarządzeniu Chrystusa, lecz na uznaniu i zgodzie całego kościoła i dlatego nie jest to prymat jurysdykcji, lecz honoru. Papież jest pierwszym między równymi sobie (primus inter pa-res), bo każdemu biskupowi przysługują te same pra­wa suwerenne co papieżowi w jego diecezji. Najwyż­szą instancją w kościele nie jest papież, lecz sobór powszechny, dlatego dopuszczalna jest apelacja od decyzji papieża do soboru. Idee sformułowane przez Febroniusza stały się od­tąd wzorem dla polityki kościelnej w wielu krajach zachodniej Europy, między innymi w Portugalii i Italii. W myśl tych zasad postępował cesarz Józef II, co doprowadziło do głębokich zmian życia kościelne­go w Austrii, określanych mianem józefinizmu. Według takich samych wzorów postępował wielki książę Toskanii Leopold, pod którego wpływem synod w Pistoi (1786) uchwalił deklarację określającą sto­sunek papieża do państwa. Poglądy Febroniusza zna­lazły również odbicie w tzw. „Punktacji emskiej" z 1786 roku, czyli w oświadczeniu biskupów niemiec­kich o zakresie władzy papieża. Reakcją przeciwko wolnościowym tendencjom w kościele było nasilenie centralistycznych poczynań papieskich w początkach XIX wieku. Trzej kolejni papieże: Leon XII, Grzegorz XVI i Pius IX z niezwykłą zaciekłością zwalczali objawy gallikanizmu i bronili absolutyzmu swej władzy. Ukoronowaniem ich wy­siłku były uchwały pierwszego soboru watykańskie­go (1869—1870), na którym ogłoszono w formie dog­matycznej tezę o powszechnej władzy papieża w ca­łym kościele i o jego nieomylności w nauczaniu. Oko­liczności wszakże, w jakich to nastąpiło, należy uznać za tragiczne dla katolicyzmu zachodniego. Sobór ten bowiem, tak zresztą jak tyle innych od VIII wieku, był reprezentowany tylko przez biskupów zachod­nich, gdyż kościoły wschodnie odrzuciły propozycję wzięcia w nim udziału. Przedmiotem obrad miał być traktat o kościele, ale wzięto z niego tylko dwa artykuły odnoszące się do prymatu papieża i zażąda­no ograniczenia się do tego tematu bez wyjaśnienia całej doktryny o kościele. W czasie obrad dochodziło do burzliwych i tragicznych scen. Wielu biskupów wskazywało na błędy popełnione przez dawnych pa­pieży, przytaczało przykład Honoriusza potępionego na soborze w Konstantynopolu 681 roku, powoływało się na świadectwa Cypriana i Augustyna, według których nie ma w kościele miejsca dla czynnego prymatu jurysdykcji i nieomylności. Na soborze tym jednak zadecydowała wola Piusa IX i mimo protestu wielu biskupów dogmaty zostały uchwalone. Opozycja prze­ciwko tym uchwałom doprowadziła do powstania ko­ścioła starokatolickiego rozwijającego się głównie w Niemczech i Niderlandach. Z kościołem tym zwią­zało się później kilka grup, które zerwały w tym czasie swój związek z Rzymem, tworząc tzw. „Unię Utrechcką". Do unii tej należy również Kościół Pol-skokatolicki oraz Starokatolicki Kościół Mariawitów z siedzibą w Płocku. Pierwszy sobór watykański orzekł, że prymat Pio­tra apostoła i jego następców na stolicy rzymskiej jest rzeczywistym prymatem jurysdykcji, a nie tylko godności, odrzucając twierdzenie, jakoby prymat zo­stał udzielony kościołowi, a nie bezpośrednio bisku­pom rzymskim. Ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieża ze względu na silną opozycję nie wywołało bezpośrednio takich skutków, jakich się spodziewali jego rzecznicy. O wiele istotniejszy okazał się dog­mat określający władzę papieża, gdyż zamykał drogę do dawnego ustroju kościelnego i przez to stwarzał barierę nie do przebycia na drodze do pojednania z innymi kościołami chrześcijańskimi.