Reklama
A A A

ECHA BUDDYZMU W KULTURZE EUROPEJSKIEJ

Za najstarszy ślad wpływu buddyzmu w kulturze eu­ropejskiej uważa się niekiedy doktrynę Pyrrhona z Eli­dy (ok. 365—274 p.n.e.), który za ideał uważał niezmą­cony stan ducha (szczęście jest w spokoju); teza taka opiera się na założeniu, że myśliciel ten był jakoby uczestnikiem pochodu Aleksandra Wielkiego na Indie (ok. 327 roku) i dotarł aż do rejonu Indusu, po czym do końca życia nie starał się już wyjść poza wyżej wymienione twierdzenie, które przypomina pojęcie nirwany. Według innych jednak badaczy postawa Pyrrhona wywodzi się raczej z poznanych przez nie­go w Indiach poglądów na życie i cierpienie, głoszo­nych np. w upaniszadach, a stanowiących zalążki póź­niejszej metody jogi. Do Greków też zlecił dotrzeć wysłańcom cesarz Asioka, lecz losy ich posłannictwa buddyjskiego nie są bliżej znane. Wreszcie dość bli­skie kontakty z Indiami mieli Grecy rządzący w Bak-trii; wśród nich najbardziej wsławił się król Menan-dros (druga połowa II wieku p.n.e.), którego dysputę z mnichem Nagaseną uwiecznił tekst palijski Milinda-panha („Pytania Menandra"). Ze znanych nazwisk sta­rożytnych Greków spotyka się wreszcie Apolloniosa z Tiany (I wiek n.e.), który jakoby nawrócił się na buddyzm podczas podróży do Indii. Wypowiadane przypuszczenia o wpływie myśli buddyjskiej na neo-platończyków, zwłaszcza na Plotyna (III wiek) nie ma­ją nawet za podstawę bezpośredniego styku jego z In­diami. Dość bogato reprezentowany jest pogląd, że bud­dyzm jako religia wcześniejsza ma swój udział (po­przez esseńczyków?) w narodzinach myśli chrześcijań­skiej: podobieństw oczywiście nie brak. Na dowód, że aż tak daleko na zachód mogły sięgać wpływy we wczesnych epokach, przytacza się poza związkami z Grecją np. fakty, że w ruinach budowli rzymskich w Brytanii znaleziono przedmioty sztuki z wpływami stylu Gandhary w Indiach, a i stare celtyckie wyobra­żenia bóstw trudno jakoby odróżnić od buddyjskich. Przyjmuje się też wpływ myśli buddyjskiej na wczes­nych myślicieli chrześcijańskich, np. Pantainosa, Bar-desanesa, Klemensa z Aleksandrii, Origenesa. Wresz­eie za pewny uważa się związek znanej z żywotów świętych legendy o Barlaamie i Jozafacie z określo­nym podaniem w dżatakach buddyjskich, przy czym imię Barlaam ma pochodzić od Bhagavan (przydomek Buddy), a Jozafat od słowa bodhisattwa. Poza owym przyswojeniem wątku średniowiecze, a nawet Odro­dzenie w Europie nie mogą się poszczycić żadnym wyraźnym śladem przejęcia z Indii jakiejkolwiek idei. Dopiero gdy w połowie XVI wieku zawitali na wy­brzeże Indii Portugalczycy, później Holendrzy, a wresz­cie w XVII wieku Anglicy i Francuzi — rozpoczęło się przenikanie wiadomości. W XVIII wieku w Anglii można już mówić o istnieniu indologii, czyli nauki o Indiach, która zaczęła się od przekładów z sanskrytu. Bezpośrednio nad buddyzmem rozpoczęto badania do­piero w XIX wieku, a do czołowych buddologów na­leżą: we Francji Eugene Burnouf, Sylvain Levi, Louis de La Valée Poussin, w Niemczech Max Walleser, Hermann Oldenberg, Helmuth von Glasenapp, w Ang­lii Thomas William Rhys Davids i jego żona Caroline Augusta Foley Rhys Dawids, w Związku Radzieckim Fiodor Ippolitowicz Szczerbackoj, we Włoszech Giu­seppe Tucci, w Polsce Stanisław Schayer i wielu in­nych. Poza badaniami buddologicznymi można śledzić echa buddyjskie również w poglądach niektórych eu­ropejskich myślicieli, literatów i działaczy kultural­nych. Spośród bardziej znanych myślicieli wypada wymienić braci Augusta Wilhelma Schlegla i Fried­richa Schlegla, Artura Schopenhauera, Hermanna Keyserlinga. Literaci tworzący pod większym lub mniejszym wpływem buddyzmu to np. Aldous Huxley, Karl Gjellerup, Hermann Hesse, Irving Babbitt, Karl Bleibtreu i inni. Zresztą w Europie (jak i w Ameryce) jest jakaś niewielka liczba wierzących buddystów (częściowo pochodzenia orientalnego). W szczególnoś­ci w Anglii, Francji i w Niemczech są gminy lub sto­warzyszenia buddyjskie. Niezależnie od tego związki z buddyzmem mają międzynarodowe Towarzystwo Te-ozoficzne i Bractwo Ramakrishny. Ogółem jednakże oddźwięk, jaki znalazł buddyzm w kulturze europej­skiej, można uznać za nikły i bez większego znacze­nia.