Reklama
A A A

Franciszkanie

Franciszek z Asyżu (1182—1226), twórca ruchu franciszkańskiego, chciał ratować chrześcijaństwo przed całkowitym zeświecczeniem. Był to okres, w którym hierarchia kościelna związana z klasą wiel­kich posiadaczy przejawiała najwięcej troski o pod­niesienie znaczenia politycznego i ekonomicznego swych rodów. Nepotyzm był zjawiskiem powszech­nym wśród papieży, kardynałów i biskupów, a inge­rencja cesarzy, królów i książąt w sprawy kościelne nie mniejsza niż ingerencja dygnitarzy kościelnych w sprawy państwowe. Wyrazem protestu przeciwko takiej działalności kościoła urzędowego były ruchy społeczno-religijne rozwijające się w ukryciu. Ich głównym hasłem było wołanie o nawrót do ewangelii i pierwotnego chrześcijaństwa, wolnego od bogactw i polityki. Do znaczniejszych z nich trzeba zaliczyć henrycjanów wywodzących się od Henryka z Lozan­ny (połowa XII wieku), ruch zainicjowany przez Ar­nolda z Brescii, waldensów (od Piotra Valdo), begar­dów, beginów, katarów i in. Ruchy te, uznane za heretyckie, a przez to niebezpieczne dla religii i po­rządku społecznego, były bezlitośnie tępione nie tyl­ko przez kościół, ale i przez władze państwowe. Obok ludzi, którzy otwarcie piętnowali postępowa­nie hierarchii kościelnej, pojawił się człowiek, który potępienie to wyraził w proteście milczącym. Był nim Franciszek z Asyżu. Wytknął on sobie i swoim ucz­niom podwójny cel: ścisłe przestrzeganie zasad ewan­gelii oraz propagowanie ich wśród ludzi świeckich. Podstawą zaś tej działalności było odrzucenie wszel­kiej własności tak osobistej, jak i zakonnej. Wystąpienie Franciszka przypadło w czasie ponty­fikatu Innocentego III. Kościół potępił naukę i dzia­łalność Piotra Valdo w 1184 roku, ponieważ ten od­ważył się otwarcie zaatakować hierarchię kościelną, nie potępił natomiast Franciszka z Asyżu. Innocen­ty III bowiem dostrzegł, że nadarza mu się okazja naprawienia błędu popełnionego w stosunku do wal­densów. Tamci wystąpili jako wroqowie papiestwa, uczniowie zaś Franciszka, odpowiednio pokierowani, powinni sie stać jego podporą. W takim przekonaniu, mimo oporów ze strony otoczenia papieskiego, Inno­centy III uznał w 1210 roku nowy zakon, który istot­nie przyniósł papiestwu ogromne korzyści natury re­ligi inej i społeczno-politycznej. W pierwszym okresie franciszkanie rekrutowali się przeważnie z ludzi prostych i biedoty miejskiej. Uwa­żali się za pokutników i pielgrzymów. Ich domy za­konne powstały na przedmieściach, wśród najuboż­szej ludności, sami zaś uważali się za „najmniejszych z ludzi". Podstawową zasadą ich działalności było jak najskrajniejsze ubóstwo. Na tym tle jednak zro­dził się wkrótce po śmierci Franciszka spór w zako­nie, który doprowadził do rozłamu. Część zakonni­ków zajęła stanowisko oportunistyczne i dążyła do złagodzenia reguły, inni opowiedzieli się za ścisłym jej przestrzeganiem. Papież Celestyn V uznawał oba odłamy, ale już Bonifacy VIII bullą z 1336 roku okre­ślił rygorystów jako heretyków. Wielu z nich zginęło na stosach inkwizycji, reszta została rozpędzona i wy­tępiona. Zwycięstwo oportunistów doprowadziło wkrótce do rozluźnienia reguły i obyczajów w zako­nie. Franciszek z Asyżu był szczególnym wyrazicielem jednej strony średniowiecznego katolicyzmu zachod­niego. Zdaniem niektórych historyków był on here­tykiem, który tylko wskutek szczególnych okolicz­ności nie został potępiony przez kościół. Niektórzy widzą w nim poprzednika wielkich reformatorów XVI wieku. Jego naiwna wiara jest jednak tak samo typowa dla średniowiecznego katolicyzmu jak potę­ga władzy Innocentego III i teologia Tomasza z Akwi­nu. Franciszek był mnichem, ascetą i mistykiem. Cała jego działalność to przede wszystkim „próba" same­go siebie. Jego umartwienia, wzorowane na anacho-retach IV wieku, służyły mu do osiągania stanów mistycznych. Mistyka stanowiła centralny punkt jego religijności, ale u żadnego mnicha nie była w takim stopniu przeniknięta miłoścą jak u Franciszka. Franciszek był wyrazicielem tego wszystkiego, co w średniowieczu usiłowało wpływać na bieg życia kościelnego przez odwoływanie się do ewangelii. Je­go bracia zakonni w krótkim czasie zyskali sobie znaczną popularność, nie nadali jednak życiu kościel­nemu nowego kierunku, lecz przeciwnie, sami poszli z ogólnym prądem i stali się podporą absolutyzmu papieskiego.