Reklama
A A A

Kult przyrody

Wierzenia religijne epoki rozwiniętego rodu macie­rzystego w mezolicie i w początkach neolitu cechuje przepojony animizmem antropomorficzny kult przyro­dy związany bezpośrednio z ludzką działalnością wy­twórczą narażoną na przeciwności i przeszkody. Poja­wiająca się niebawem prymitywna uprawa motykowa niewielkich grządek-poletek, której los zawisł od kap­rysów zmiennej pogody, skłania człowieka, zaludnia­jącego całą przyrodę tłumem duchów wyobrażanych antropomorficznie, do mniemania o podporządkowaniu każdego zjawiska przyrodniczego panującemu nad nłm duchowi (duch deszczu, duch wiatru, duch pioruna czy duch bobu, duch ziarna). Są to przeważnie duchy żeń­skie, w czym widzieć należy refleks rozwiniętego ma­triarchatu rzutującego na sferę wierzeń religijnych. Z górą trzymetrowy drąg, odkopany w bagnie nieda­leko Ahrensburg-Hopfenbach i datowany za pomo­cą analizy pyłkowej na 10 000 lat, przedstawiający schematyczną, stylizowaną postać ludzką, zdaje się wyobrażać właśnie jakiegoś ducha przyrody. Przeżywające się wtedy wierzenia totemiczne o mieszkaniach dusz, czuryngach, ilustrują wykopane w Hiszpanii, Francji i Szwajcarii azylskie kamyki z wymalowanymi na nich kolorem czerwonym posta­ciami ludzkimi w ujęciu skrajnie schematycznym. Przypominają one w uderzający sposób przechowywa­ne w grotach czuryngi Tasmańczyków i australijskich plemion Arunta, będące materialnym wyobrażeniem zmarłych przodków i uchodzące wręcz za mieszkanie dusz zmarłych, opiekuńczych duchów gromady ludz­kiej. Znalezione w jednej z grot szwajcarskich w Bir-seck 133 malowane kamyki, prawie wszystkie połama­ne, uchodzą za ślad magicznego zabiegu w celu pozba­wienia jakiejś społeczności pożądanej opieki. Nato­miast dwa skupiska 27 i 6 czaszek ludzkich w grocie Ofnet koło Noerdlingen w Bawarii, spoczywających w grubej warstwie ochry, wskazują na praktyki łow­ców głów mordujących swe ofiary w celu przyswoje­nia sobie ich duchów na własne usługi jako opiekunów. Siadem rytualnej uczty totemicznej, w czasie któ­rej karmiono się totemem w postaci mięsa ubitego re­nifera, którego głowa była zatknięta na palu, jest zna­leziony nad samym brzegiem stawu w miejscowości Stellmoor przeszło dwumetrowy słup zwieńczony cza­szką renifera z towarzyszącą mu czuryngą, starannie wygładzoną płytką kościaną w kształcie liścia waw­rzynu, zaopatrzoną na jednym końcu w otwór pozwa­lający przez uwiązanie na sznurze puścić przedmiot w ruch i wywołać pożądany warkot. W miarę upowszechniania się gospodarki kopienia-czej na kontynencie europejskim rozwija się i rozkwi­ta kult sił przyrody pojmowanych animistycznie i an-tropomorficznie i wyobrażanych przeważnie w postaci kobiet, matek-karmicielek, gospodyń-opiekunek. Re­miniscencją totemizmu byłoby przedstawianie niektó­rych duchów przyrody w postaci zwierzęcej. Nieba­wem jednak, ze wzrostem roli mężczyzny w procesie wytwórczości rolników operujących z upływem ty­siącleci sprzężajem i hodowców bydła dysponujących łatwo uzyskiwaną nadwyżką produkcyjną, gromadzą­cych ogromne bogactwa, dochodzi do dramatycznego konfliktu między zmierzchającym matriarchatem i wypierającą go nową strukturą społeczną, patriar­chatem, co znajduje pełne wymowy odbicie w sferze wierzeń. Animistyczne wyobrażenia żeńskie w kulcie przyrody zostają zastąpione przez duchy męskie, które wraz z postępującym rozpadem ustroju wspólnoty ro­dowej przeobrażają się w męskie bóstwa. Przeżywają­ce się dawne wierzenia totemiczne przekształcają się w kult zwierząt. Na przejściu od matriarchatu do pa­triarchatu pojawia się szamam monopolizujący w swym ręku funkcje religijne sprawowane dotąd przez kolek­tyw rodowy, z którego się wyodrębnia. Obsługując kult religijny zawodowo szaman osiąga wybitną pozy­cję społeczną, co z upływem tysiącleci, już we wczes-noklasowym społeczeństwie, doprowadzi do uformo­wania się stanu kapłańskiego żerców. Neolityczną plastykę figuralną o charakterze kulto­wym najstarszych rolników europejskich, fenomen bliskowschodniej proweniencji charakteryzuje obfitość występowania glinianych statuetek przedstawiających nagą postać kobiecą z zaakcentowanymi cechami płciowymi, z których najokazalszy egzemplarz pocho­dzi z Moraw. Występują też gliniane figurki zoomor- ficzne wyobrażające byki, barany, kozły i świnie. Naj­większy posążek terakotowy barana znaleziono w Jor­danowie na Śląsku. Żeńskie figurki płodności zdają się przedstawiać wielką matkę, płodną przyrodę, panią nieba, ziemi, morza, pogody, wiatrów, zwierząt. Rychło w strefie naddunajskiej pojawi się jej męski towarzysz w postaci glinianego posążka mężczyzny. W Transyl­wanii odkryto w pewnym osiedlu dwie figurki glinia­ne, żeńską i męską, które pasowały dokładnie do siebie w pozycji aktu płciowego. Byłby to dowód na posługi­wanie się figurkami antropomorficznymi w praktykach czarodziejskich magii naśladowczej, która miała spowo­dować rozmnażanie się ludzi i zwierząt oraz wywołać bujną wegetację roślinną dzięki dramatowi magiczne­mu stosunku małżeńskiego przedstawianego za pomo­cą figurek. Również figurki zwierzęce miały zastoso­wanie w praktykach czarodziejskich w celu spowodo­wania wzrostu i rozwoju stada, polegających — jeśli można sądzić z analogii u wielu współczesnych ple­mion prymitywnych — na smarowaniu statuetek war­stwą tłuszczu.