Reklama
teatr Warszawa
A A A

PAPALIZM A KONCYLIARYZM

Stworzona przez Innocentego III kościelna potęga światowa nie była trwała. Aby ją utrzymać, zrodziła się w kościele tendencja do określenia władzy papieża pod względem prawnym. Już Grzegorz VII posłużył się do tego celu prawnikiem Anzelmem z Lucca, któ­rego dzieło pt. „Collectio canonum" tworzyło podsta­wę prawną absolutnej władzy papieskiej. Z tego dzie­ła czerpał następnie Gracjan przy tworzeniu swej „Concordantia discordantium canonum", która stała się wkrótce składowym elementem dogmatyki kościelnej za pośrednictwem Piotra Lombarda. Na tej podstawie przedstawiono kościół w nauczaniu teologicznym jako organizację hierarchiczną, na której szczycie stoi pa­pież obdarzony nieograniczoną władzą nad całym ko­ściołem. Takie pojmowanie kościoła zostało ugrunto­wane w teologii przez Tomasza z Akwinu i innych teo­logów średniowiecznych. Ich zdaniem do papieża na­leży troska o cały kościół, tylko on posiada pełnię wła­dzy nad całym kościołem i wszystkimi jego częściami. Obok władzy rządzenia posiada on władzę nauczania, a jego orzeczenia zobowiązują cały kościół, nie wyłą­czając soboru powszechnego. Doktryna średniowiecznych teologów o kościele zo­stała wykorzystana przez papieży dla ugruntowania ich jurysdykcji. Pierwszy odwołał się do niej Bo­nifacy VIII (1294—1303), który w swej głośnej buli „Unam sanctam" nadał jej charakter dogmatu wiary. Uzasadnieniem tej bulli była walka Bonifacego z kró­lem francuskim Filipem IV, ale władza tego papieża nie rozciągała się już tak daleko jak Innocentego III. Opór Filipa IV pokazał światu, że władcy świeccy wy­łamali się już spod supremacji papieża. Bonifacy VIII, który w rozstrzygającej chwili chciał ekskomunikować króla francuskiego i uwolnić jego poddanych od obo­wiązku posłuszeństwa, znalazł się w więzieniu francu­skim. Mimo to idea potęgi papieskiej pozostała żywa w teologii, w prawie kościelnym i w pobożnej prak­tyce wiernych. Pielgrzymi, którzy przybywali do Rzy­mu dla uzyskania „odpustu jubileuszowego", widzieli nadal w papieżu namiestnika Chrystusowego, a jego słowa przyjmowali z czcią i posłuszeństwem. Nie wszyscy jednak tak oceniali papieża i jego dzia­łalność. Coraz częściej bowiem podnosiły się głosy, że polityczna władza papieża jest odstępstwem od idei ewangelicznej i wypaczeniem moralności chrześcijań­skiej, coraz głośniej krytykowano osobiste postępowa­nie papieża i jego dworu. Liczni pisarze kierowali pod adresem papiestwa ostrze swej krytyki. Szczególny rozgłos uzyskała książka Marsyliusza z Padwy pt. „De­fensor Pacis" (1324 rok) i książka Jana Wiklefa pt. Tractatus de potestate papae" (1379 rok). Wielkim echem odbiły się wystąpienia Jana Wiklefa, Jana Hu­sa, Joachima de Fiore, Jana Piotra Olivi, Williama Ockhama i innych. W papieżu widziano coraz po­wszechniej tyrana żądnego władzy nad światem, a nie namiestnika Chrystusowego. Osłabł lęk wład­ców świeckich przed groźbą ekskomuniki kościelnej, zwątpienie zakradło się do wielu umysłów, przestano wierzyć w osobistą świętość papieża, o której tak głoś­no mówił Grzegorz VII. Z dworu papieskiego bowiem szło na świat zgorszenie i demoralizacja. Załamała się potęga papiestwa stworzona przez In­nocentego III i jego poprzedników. Bulla „Unam sanc­tam" nie mogła już zatrzymać procesu dziejowego. Fakt ten ujawnił się wyraźnie w okresie tzw. niewoli awiniońskiej i wielkiej schizmy zachodniej (1378— 1417), w czasie której władzę sprawowało równocześ­nie po dwóch lub po trzech papieży, którzy wzajemnie się wyklinali i zwalczali wszelkimi sposobami. Okres ten jest ważny dla historii chrześcijaństwa zachodniego głównie z tego względu, że jest świadec­twem, iż dawne przekonanie o wyższości soboru nad papieżem żyło jeszcze w umysłach nie tylko władców świeckich, ale i teologów. Świadectwem tego był so­bór w Pizie (1409 rok) zwołany przez kardynałów, a nie przez jednego z ówczesnych papieży. Sobór ten we­zwał obydwóch papieży do stawienia się przed nim, a gdy nie usłuchali, uznał ich za schizmatyków i here­tyków, złożył z urzędu i wybrał nowego papieża, Alek­sandra V. Jeden z papieży, Jan XXIII, zwołał na włas­ną rękę nowy sobór do Konstancji. Sobór ten zażądał na wstępie, by wszyscy trzej papieże złożyli dymisję oraz — na wniosek kanclerza uniwersytetu paryskie­go, Gersona — ogłosił zasadę, że jest przedstawicie­lem całego kościoła, że ma władzę, której każdy papież musi się podporządkować. Na tej też podstawie usunął wszystkich trzech papieży i wybrał nowego, Marci­na V. Ta decyzja soboru poparta przez królów i ksią­żąt zakończyła okres schizmy zachodniej. Na soborach w Pizie, Konstancji i Bazylei okazało się, że wiara w najwyższą władzę papieża w kościele nie była ani powszechna, ani ugruntowana w teologii. Wielu bisku­pów i teologów, zgodnie z przekonaniami kościoła wschodniego, uważało sobór powszechny za najwyż­szą instancję w kościele. Wbrew temu przekonaniu jednak na soborze unijnym we Florencji (1445 rok) zdołano przeforsować zasadę o wyższości papieża nad soborem powszechnym, uniemożliwiając w ten sposób nawiązanie unii z kościołem wschodnim. Tymczasem pod naporem Turków, którzy rozszerzali swe panowanie w Azji Mniejszej, cesarze bizantyńscy oraz reprezentanci kościoła wschodniego ponawiali próby porozumiena z Zachodem. Problem ten był przedmiotem dyskusji na soborze liońskim II w 1274 roku i na soborze florenckim w 1445 roku. Wtedy to małe grupy wschodnie zawarły tzw. „unię" z kościo­łem rzymskim. Do porozumienia na szerszą skalę jed­nak nie doszło, gdyż antagonizmy pomiędzy kościo­łem katolickim i prawosławnym były już tak wielkie, że nawet groźba zajęcia państwa bizantyńskiego przez Turków nie zdołała ich przełamać. Dominującą prze­szkodą było żądanie papieży uznania ich jurysdykcji nad kościołami wschodnimi, a na to ani cesarze, ani biskupi wschodni zgodzić się nie chcieli. Jeszcze ostatni chrześcijański władca Konstantynopola, Kon­stantyn XII (1448—1453), wysłał posłów do papieża Mikołaja V z prośbą o pomoc, ale spotkał się z wa­runkami, których Wschód nie chciał przyjąć. W 1453 roku sułtan Mahomet II zdobył stolicę, cesarz Konstantyn XII zginął w walce, cesarstwo bizantyń­skie przestało istnieć. Kościół wschodni był od wieków związany z pań­stwem, dlatego zajęcie Konstantynopola i terenów południowych Słowian przez Turków stwarzało wy­jątkową sytuację dla jego rozwoju. Polityka władz tureckich nieingerowania w sprawy kultu pozwoliła jednak patriarsze Konstantynopola pełnić w dalszym ciągu jurysdykcję kościelną, a nawet reprezentować całą ludność chrześcijańską zamieszkałą w granicach państwa otomańskiego. W kościele rosyjskim ingerencja carów była znacz­nie większa — w tym też okresie hierarchia kościel­na pełniła funkcję podpory tronu carskiego. Uwyda­tniło się to szczególnie w okresie rewolucji proleta­riackiej, kiedy kler prawosławny w Rosji stanął nie­mal w całości po stronie dawnego porządku społecz­nego. Sytuacja uległa zmianie w okresie międzywo­jennym, a zwłaszcza po ostatniej wojnie światowej.