Reklama
dewocjonalia częstochowa
Haftina Atelier produkuje http://ornaty.pl/pol_m_Szaty-Liturgiczne_Welony-231.html welony liturgiczne i inne szaty
A A A

Poczqtki życia zakonnego

W początkach IV wieku pojawiła się też inna forma życia mniszego, polegająca na życiu wspólnym. Już Antoni, uznawany za patriarchę pustelników, po dwu­dziestu latach całkowitego odosobnienia otoczył się grupą uczniów i naśladowców i stworzył coś w rodza­ju związku anachoretów. Ludzie ci żyli jeszcze bez żadnej reguły kierując się zasadami przewodników i własną gorliwością. Wkrótce jednak wprowadzono stałą organizację zakonną stworzoną przez Pachomiu-sza, który około 320 roku założył w górnym Egipcie klasztor dla wielu mnichów. Był to już trzeci stopień życia mniszego, wyrażający się we wspólnocie opartej na ścisłym przestrzeganiu posłuszeństwa względem przełożonego {abbas — ojciec) i przyjętej reguły. Życie zakonne tego typu rozprzestrzeniło się z Egip­tu na Syrię i Palestynę. Jego inicjatorem w Azji Mniejszej był Eustacjusz oraz jego uczeń Bazyli Wiel­ki. Ten ostatni jest twórcą powszechnie przyjmowanej reguły opartej na zasadach ubóstwa, pokory, posłu­szeństwa, czystości i pracy. W kościele zachodnim ruch pustelniczy i zakonny rozwinął się znacznie później i nigdy nie osiągnął ta­kiego natężenia jak na Wschodzie. Anachoreci żyli na wyspach Morza Śródziemnego i na odludnych terenach Italii i Galii, lecz ze względu na warunki klimatyczne ich tryb życia nie był pustelniczy; był on raczej oparty na zasadzie wspólnoty (cenobici). Życie eremitów, szczególnie tych, którzy uprawiali ascezę na sposób indywidualny, w wielu przypadkach było przesadne i dziwaczne. Rozwinęło się swoiste współzawodnictwo w wyszukiwaniu sposobów umar­twiania życia, niektórzy umartwiali się za pomocą kajdan i łańcuchów, inni przybierali jakieś nienatural­ne pozy i trwali tak przez długie lata. Jedni stawali na szczycie kamiennych kolumn, inni na gałęzi drze­wa, jeszcze inni kazali się zamurowywać w lochu. Wielu naśladowców znalazła forma ascezy uprawiana przez Szymona Słupnika, który przeżył trzydzieści sie­dem lat na wysokim słupie. Jego naśladowcy otrzy­mali miano „słupników" (stylici, sancłi columnares). Z biegiem czasu ruch pustelniczy i zakonny zaczął przejawiać poważne wypaczenia. Według relacji Grze­gorza z Tours (VI wiek) postępowanie niektórych pu­stelników wykraczało przeciwko porządkowi publicz­nemu i moralności. Częste w tym czasie były przypad­ki wykroczeń o charakterze kryminalnym popełnianych przez mnichów, którzy wałęsali się po okolicy, stając się plagą ludności. Społeczne oddziaływanie pustelników było o wiele mniejsze niż późniejszych zakonów, które odegrały do­niosłą rolę w niszczeniu starego porządku w IV—VI wieku. Ogarnięci fanatyzmem religijnym i nienawiś­cią dla wszystkiego, co ich zdaniem nie było w zgo­dzie z ewangelią, zakonnicy występowali w roli przy­wódców ludu w akcji niszczenia innych religii i pom­ników starożytnej kultury. Była to jednak już inna tendencja aniżeli pustelników oczekujących wybawie­nia z ucisku społeczno-ekonomicznego. Zakonnicy bo­wiem zostali już poddani kierownictwu przełożonych związanych interesami z hierarchią kościelną i repre­zentowali kierunek polityki zgodny z kierownictwem ówczesnego kościoła. Kościół urzędowy początkowo widział w ruchu pu­stelniczym ujście dla elementów niezadowolonych i radykalnych, dlatego nie czynił trudności tym, któ­rzy wybierali pustelniczy tryb życia. Kiedy jednak liczba pustelników gwałtownie się zwiększała, a ich życie przybierało formy zorganizowane, kościół usi­łował podporządkować je swojemu kierownictwu. Formalnie dokonano tego na soborze chalcedońskim (451 rok), postanawiając, że wszystkie zakony mają być poddane jurysdykcji biskupów tego terenu, na którym się znajdują, i żaden nowy klasztor nie może powstać bez zezwolenia biskupa. Postanowiono rów­nież, że do klasztoru nie wolno przyjąć niewolnika bez zezwolenia jego pana i że odejście z zakonu do życia świeckiego należy karać ekskomuniką. Kościół urzędowy starał się opanować życie zakon­ne również od wewnątrz. Na Zachodzie dużą rolę w tym zakresie odegrał Benedykt z Nursji, założyciel klasztoru na Monte Cassino, kolebki zakonu benedyk­tyńskiego (529 rok). Jego reguła zakonna, w której obok ubóstwa, czystości i posłuszeństwa nakazał po­zostawanie w klasztorze, nie dopuszczała istnienia mnichów-włóczęgów. Aby uniezależnić mnichów od wpływu świata i ograniczyć ich bezpośredni wpływ na ludzi, Benedykt nakazał budować klasztory w miejs­cach nie zamieszkanych i trudno dostępnych, na wzór klasztoru na Monte Cassino. Reguła Benedykta zosta­ła zatwierdzona i polecona innym zakonom przez pa­pieża Grzegorza Wielkiego, który sam był poprzednio mnichem benedyktyńskim. Dzięki poparciu papieskie­mu klasztory mnożyły się szybko, gromadziły wielkie bogactwa, a mnisi wdrażali się do życia wygodnego i wystawnego. W IV wieku garnęli się do zakonów głównie ci, któ­rzy odwracali się od świata, zwłaszcza od ówczesnej polityki kościelnej i zamierzali żyć „zgodnie z ewan­gelią", w V wieku zaś już i tacy, którzy, wytrąceni ze swego środowiska wskutek wydarzeń politycznych i wstrząsów społecznych, poszukiwali w klasztorach spokoju i warunków do pracy intelektualnej. Dzięki tym ludziom nauki, artystom, poetom i pisarzom nie­które klasztory stały się na pewien czas ośrodkami kultury i cywilizacji zarówno na Wschodzie, jak na Zachodzie. Na Wschodzie z pierwotnej formy anachoretyzmu wyrósł bezpośrednio system życia klasztornego, ale nie przyjęła się tam forma instytucji zakonnej jako zjednoczenia pewnej ilości klasztorów poddanych tej samej regule. Każdy klasztor stanowi tam do dziś sa­modzielną jednostkę organizacyjną z własnym przeło­żonym, który, zgodnie z nakazem soboru chalcedoń-skiego, jest podporządkowany miejscowemu biskupo­wi. Dość wcześnie jednak do zakonów garnęli się lu­dzie szukający nie umartwienia i pracy, lecz wygod­nego życia. Zakony posiadały w tym okresie wielkie bogactwa, a zakonnicy zarzucili praktyki ascetyczne. Ówczesne kroniki mówią o zeświecczeniu i demorali­zacji panującej w wielu klasztorach. Możni książęta, ze względu na majątki klasztorne, usiłowali wpływać na obsadzanie wyższych w nich stanowisk, wskutek czego opatami bogatych klasztorów zostawali z regu­ły synowie najpotężniejszych rodów feudalnych. Klasztory odegrały szczególną rolę polityczną, spo- teczną i ekonomiczną na Wschodzie. Pod koniec VIII wieku jedna trzecia część całej uprawnej ziemi w ce­sarstwie bizantyńskim należała do kościoła, a w tym największa część do zakonów. W następnym stuleciu stan posiadania klasztorów jeszcze się powiększył, po­wodując ostry kryzys ekonomiczny wskutek katastro­fy chłopstwa pozbawionego ziemi przez zakonników. Państwo bizantyńskie wprawdzie zawdzięczało nie­jedno zakonom w zakresie opieki nad chorymi, więź­niami i biednymi, ale to nie zmienia faktu, że zakony przyczyniły się wydatnie do ruiny jego gospodarki i utraty niepodległości. Nieliczni mnisi, którzy pozo­stali wierni pierwotnej idei anachoretyzmu, nie byli w stanie zatrzymać procesu wywłaszczania chłopów przez klasztory. Zakony wschodnie nigdy nie były poddane gruntow­nej reformie, jak to miało miejsce na Zachodzie, dla­tego nie zrodził się tam nowy nurt życia klasztorne­go, jak na to wskazuje choćby dzisiejszy ich stan w Grecji. Ruch zapoczątkowany przez głośnego Grze­gorza Palamas zmierzał do nadania zakonom charakte­ru kontemplatywnego z pominięciem ich stosunku do spraw ziemskich, zwłaszcza ekonomiczno-społecznych. Z tego powodu mnisi tego kierunku nie odegrali więk­szej roli społecznej, lecz zbliżyli się w swym życiu do dawnego anachoretyzmu. W podobnym kierunku zmie­rzał nurt zwany „idiorytmią", który również dążył do nawrotu ku anachoretyzmowi, mimo poważnych róż­nic polegających przede wszystkim na zezwoleniu za­trzymania swojej własności po wstąpieniu do klaszto­ru, co powodowało konflikty i antagonizmy pomiędzy mnichami. W konsekwencji „idiorytmią" prowadziła do rozbicia wspólnoty zakonnej. Klasztory wschodnie miały bardzo wielki wpływ na sprawy polityczno-państwowe w cesarstwie bizantyń­skim, gdyż posiadały szerokie oparcie w masach ludo­wych i w kierownictwie kościelnym. W okresie po­między 705 a 1205 rokiem z grona mnichów rekruto­wało się nie mniej niż 45 patriarchów. Sami cesarze przyczyniali się do wzmocnienia potęgi klasztorów, gdyż przez długi czas stanowiły one podporę ich władzy. Już cesarz Justynian kierował się przekonaniem, że rozwój państwa jest uzależniony od rozkwitu klaszto­rów. Przekonanie to opierało się między innymi na fakcie, że na Wschodzie kościół i państwo były insty­tucjami nierozdzielnymi od siebie. Fakt ten jednak da­wał klasztorom możność bezpośredniego ingerowania w sprawy państwowe. Również patriarchowie, chcąc uzyskać jakieś koncesje na dworze cesarskim, zwracali się o interwencję do zakonów. Te bowiem, posiadając wprost nieograniczony wpływ na masy ludowe, potrafi­ły wywierać skuteczny nacisk na cesarzy i w razie po­trzeby organizować rewolucje pałacowe, jak to miało miejsce za panowania dynastii Paleologów. Ten stan rzeczy musiał prowadzić do otwartego kon­fliktu państwa z zakonami. Takim konfliktem był m.in. tzw. spór o kult obrazów, pod którego szatą rozgry­wała się walka cesarzy z zakonami zmierzająca do osłabienia zakonów na rzecz wydziedziczanych przez nich chłopów. Cesarze, zakazując czci obrazów, chcie­li w ten sposób odebrać mnichom poważny środek pro­pagandy i dochodów. Dochodziło do ostrych starć, w czasie których cesarze w stosunku do najbardziej agresywnych mnichów stosowali nawet karę śmierci. W ostatecznym rozrachunku jednak cesarze tę walkę przegrali, a zakony stały się jeszcze większą potęgą na polu ekonomicznym i politycznym. Również póź­niejsi cesarze, chcąc ratować państwo przez ratowa­nie chłopów, próbowali wielokrotnie opanować za­chłanność klasztorów, ale ich poczynania kończyły się z reguły zwycięstwem mnichów, zwłaszcza za pa­nowania dynastii macedońskiej: od Romanosa Leka-penosa do Basiliosa II. W XII i XIII wieku potęga za­konów wzrosła jeszcze bardziej, tak że już żaden z póź­niejszych cesarzy nie odważył się wszcząć akcji prze­ciwko nim. W tym też okresie klasztory wschodnie, ze względu na wielką liczebność zakonników, doprowadziły do ostrego kryzysu demograficznego w państwie bizan­tyńskim, co wraz z kryzysem ekonomicznym przyczy­niło się do katastrofy politycznej, upadku cesarstwa i długotrwałej niewoli. Historycy podają, że już za panowania Justyniana było w państwie wschodnim tylu mnichów, co żołnierzy, a w okresie walk obrazo-burczych (IX wiek) ilość mnichów w tym państwie przekraczała poważnie sto tysięcy osób. Zakony były tam ściśle zrośnięte z masami ludowymi i nastawione nacjonalistycznie. Jeszcze współcześnie tradycje życia klasztornego są żywe w prawosławiu. Wielkie klasztory noszą tam nazwę „ławr" — niektóre z nich przetrwały do dziś, np. Wielka Ławra na górze Atos, ale skupiają one już niewielką ilość mnichów i powoli zamierają. W kościele zachodnim ilość mnichów była w tym okresie również bardzo wielka, a ich życie dalekie od pierwotnych założeń i celów eremitów i zakonników. Na Zachodzie klasztory nie były zrośnięte z masami ludowymi i narodem — w ich murach bowiem kształto­wała się nie tyle ideologia ludowa, co feudalna. Klasz­tory zachodnie dość wcześnie przybrały charakter po-nadludowy, arystokratyczny i ponadnarodowy. W prze­ciwieństwie do klasztorów wschodnich były przed­miotem wielokrotnie ponawianej reformy. Poważne znaczenie miała reforma życia zakon­nego przeprowadzona przez opata klasztoru w Cluny w Burgundii, na początku X wieku. Zmierzała ona do przywrócenia dawnej karności i ścisłego przestrzega­nia reguły Benedykta, ale równocześnie pozbawiała zakony autonomii i poddawała je jurysdykcji papies­kiej z pominięciem biskupów terytorialnych — była więc narzędziem walki o władzę pomiędzy biskupem rzymskim a pozostałymi biskupami. Życie pustelnicze i zakonne, które zrodziło się jako protest przeciwko polityce kościoła, stało się w śred­niowieczu siłą wspierającą polityczny charakter koś­cioła, czynnikiem popierającym i podtrzymującym ustrój feudalny, a tym samym wzmagającym proces kształtowania papalizmu na Zachodzie i teokracji na Wschodzie.