Reklama
A A A

RODZIME RELIGIE JAPONII

Narodową religią Japonii jest sintoizm, który rozwinął się z pierwotnych wierzeń mieszkańców tego kraju jako reakcja na wpływy obcej religii, buddyzmu. Cha­rakterystyczną cechą tej religii jest brak ambicji roz­powszechniania jej na inne kraje i ludy. Wypływa to ze specyfiki samej religii, dla której Japonia jest jed­nocześnie podmiotem i przedmiotem kultu, jest bó­stwem i zbiorowiskiem wyznawców. Nazwa sinto ozna­cza „drogę bogów" rodzimych, czysto japońskich w przeciwiństwie do butsudo, czyli „drogi Buddy", uznającego bóstwa i koncepcje religijne sprowadzo­ne poprzez Chiny i Koreę z Indii. Początków sinto należy szukać w prymitywnych wierzeniach i kultach plemion zamieszkujących Japo­nię w czasach prehistorycznych. Źródeł do badania najwcześniejszych kultów religijnych dostarczają nam wykopaliska sięgające V tysiąclecia p.n.e., koreańskie i chińskie kroniki historyczne oraz tradycja rodzima utrwalona w retrospektywnych kronikach Nihongi i Kodziki. Warto zapoznać się z tymi najstarszymi formami kultów, ponieważ bądź to w sintoizmie, bądź w różnych odmianach wierzeń ludowych, bądź też w formie przeżytków niektóre z nich przetrwały po dzień dzisiejszy. Najstarszy okres historyczny obejmujący lata od 4500 do 300 p.n.e. zwany jest dziomon, czyli okresem ceramiki sznurowej. Na podstawie wykopalisk z tego okresu wiadomo, iż istniał wówczas na terenie wysp japońskich kult kamienia, kulty różnych zwierząt, prawdopodobnie jako pozostałości totemizmu, prymi­tywna magia, a także wiara w skuteczność amuletów i fetyszy. Szeroką popularność miały kulty falliczne oraz kult płodności ziemi. Ten ostatni w połączeniu ze stwierdzonym szamaństwem kobiecym świadczy o istnieniu w Japonii w tym okresie systemu matriar-chalnego. Pewne formy pochówków świadczą o istnie­niu swoistego kultu zmarłych przodków, a więc i po­jęć związanych z życiem pozagrobowym. Duchów nie­których zmarłych obawiano się i zapobiegano ich ewentualnemu powrotowi na świat przez odpowiednie ułożenie ciała zmarłego w grobie. Następny okres nosi nazwę Jajoi od miejsca znale­zisk archeologicznych i obejmuje lata od 300 roku p.n.e. do 250 roku n.e. Japonia w tym okresie weszła w epokę brązu i żelaza. Wraz z rozwojem żeglugi co­raz częstsze stają się kontakty z kontynentem azja­tyckim. Od zbieractwa i myślistwa następuje przejście do życia osiadłego, rozwoju rolnictwa i hodowli. Wy­kształca się ustrój rodowy, natomiast coraz bardziej zanikają formy matriarchatu, a władzę przejmuje mę­ska część rodu. W tym czasie pojawiają się pierwsi bogowie zwani kami. Bogowie ci to najczęściej albo wybitni ludzie po śmierci, albo personifikacje zjawisk przyrody. Wcze­śniej już na terenie Japonii istniały elementy animiz-mu polegające na wierze w koncentrowanie się sił nadprzyrodzonych w niezwykłych, odbiegających od powszechności zjawiskach natury zarówno żywej, jak i martwej. Cześć oddawano skałom o dziwacznych kształtach, wodospadom, drzewom, górom. Najwyższy szczyt Japonii, Fudżijama, również otaczany był czcią jako świętość. Powstaje w tym okresie również duża ilość lokalnych bóstw rodowych na skutek pośmier­tnej deifikacji naczelników plemion i wodzów. Bóstwom składano ofiary. Początkowo czynili to na­czelnicy rodów, a później wyłoniła się spośród nich grupa ludzi wyspecjalizowanych w tym zakresie, dając podwaliny pod kastę kapłanów. W tym okresie powstają również pierwsze świąty­nie. Są to przybytki mające przede wszystkim na celu zamknięcie budzących grozę bóstw w obrębie sanktu­arium. Cześć bóstwom oddawano poprzez pokłony, składanie ofiar oraz recytowanie modlitw i zaklęć. Świątynie budowano ku czci różnych bóstw lokalnych, najczęściej jednak poświęcone były dwojgu głównym bóstwom panteonu sintoistycznego, stwórcom Japonii i założycielom rodu cesarskiego, bogini słońca Amate-rasu oraz bogu burz Suzanoo. W początkach naszej ery na największej z wysp ja­pońskich, Honsiu, władzę zdobywa jeden z rodów, obwołany później rodem cesarskim. Dla uzasadnienia swoich praw do rządzenia krajem ród ten powoływał się na swoje rzekome pochodzenie od bogów, a ści­ślej mówiąc, od potomstwa głównego bóstwa panteo­nu japońskiego — bogini Amaterasu. Dopiero jednak w VIII wieku, na podstawie krążących wśród ludu mi­tów i legend, doszło do opracowania dwóch świętych ksiąg, Nihongi i Kodziki, udowadniających na podsta­wie kosmogonicznych mitów boskie pochodzenie ce­sarza i jego rodu. Według wspomnianych dwóch ksiąg Japonia zosta­ła wyłowiona włócznią z czegoś, co „przypominało pływający tłuszcz i chybotało się niczym meduza", przez parę bóstw-demiurgów, Idzanagi i Idzanami. Bós­twa te następnie osiedliły się na powstałych w ten spo­sób wyspach Japonii i dały początek szeregowi innych bóstw, z których najważniejszymi byli wspomniani już bogini słońca Amaterasu i bóg burzy Suzanoo. Po pewnym czasie bogowie przenoszą swoje siedziby do nieba, a wygnany za różne przewinienia Suzanoo osie­dla się na ziemi. Jednak rządy jego nie są sprawiedli­we i bogini Amaterasu dla zbadania sytuacji zsyła na ziemię swego wnuka Ninigi, który w prostej linii był przodkiem pierwszego cesarza Japonii, Dzimmu-Ten-no. Buddyzm już od VI wieku zaczął przenikać do Ja­ponii zyskując coraz liczniejszych zwolenników nawet na dworze cesarskim. Z początku widziano w buddyz­mie głównie jego pozytywny wpływ na rozwój rze­miosła, medycyny, astronomii, później jednak władcy japońscy dostrzegli jego ujemny wpływ na autorytet swej władzy, w związku z czym doprowadzili do wspomnianej wyżej deifikacji własnego rodu, przy­czyniając się w ten sposób do powstania sintoizmu. Od tego czasu rozwijały się w Japonii równolegle szkoły i sekty buddyjskie i sintoistyczne, a czasami dochodziło nawet do powstawania sekt synkretystycz-nych buddyjsko-sintoistycznych. Przykładem tego wymieszania dwóch religii może być powstały w IX wieku kierunek riobu-sinto próbu­jący pogodzić sintoizm z buddyzmem. Założyciel tego kierunku, mnich Kobo Daisi, udowadniał, że bogowie japońskiego panteonu są jedynie wcieleniami Buddy. Tego rodzaju stwierdzenia umożliwiały wszelkiego rodzaju spekulacje teologiczne, dając początek zarów­no sektom zbliżonym do czystego buddyzmu, jak i sek­tom związanym silnie z prawdami sintoizmu. Jest rze­czą charakterystyczną, że na wsi przewagę miały pierwotne wierzenia i kulty sintoistyczne, podczas gdy buddyzm cieszył się większą popularnością w mia­stach. Od XII wieku następuje upadek władzy politycznej cesarzy, którą sprawują teraz kolejne dynastie dykta­torów wojskowych zwanych siogunami. Cesarzom po­zostawiono jedynie funkcje sakralne — składanie ofiar, uczestniczenie w obrzędach religijnych itp. Z biegiem czasu rozwija się jednak reakcja i sprze­ciw wobec władzy siogunów z pominięciem naznaczo­nych do tej roli przez bogów cesarzy. W połączeniu ze skomplikowaną sytuacją ekonomiczną i społeczną staje się to sprzyjającą pożywką dla wszelkich fer­mentów umysłowych. Konflikt pomiędzy siogunatem a rodem cesarskim oraz jego zwolennikami przybiera szczególnie na sile od XVII wieku. W owym okresie krystalizują się dwie zasadnicze, zwalczające się na­wzajem szkoły ideologiczne: wagakusia („szkoła japo-nistów"), reprezentująca nastawienie procesarskie i przyjmująca za podstawę swoich teorii święte księgi sintoizmu Kodziki i Nihongi, oraz kangakusia („szko­ła sinologów"), reprezentująca kierunek prosiogunac-ki, opierająca się w swoich rozważaniach na konfu-cjańskich koncepcjach poszanowania władzy i hierar­chii państwowej siogunów. Działalność szkoły waga-kusia przygotowała przesłanki dla obalenia siogunatu i restauracji władzy cesarskiej w czasie rewolucji Mei-dzi w 1868 roku. W 1868 roku sintoizm został ogłoszony religią pań­stwową. Wprawdzie konstytucja z 1889 roku zapew­niała wszystkim obywatelom wolność wyznania, jed­nak z zastrzeżeniem niekolidowania z interesami ce­sarstwa i cesarza. Ta sama konstytucja dawała cesa­rzowi posiadającemu dar boskiej nieomylności prawo ostatecznej decyzji w najważniejszych sprawach pań­stwowych. Zasadę jedności religii i państwa propago­wano we wszelki możliwy sposób. Mitów o boskim po­chodzeniu cesarza uczono nawet w szkołach jako ofi­cjalnej historii kraju. Pod koniec ubiegłego stulecia w łonie sintoizmu wy­kształciły się trzy nurty: państwowy, sekciarski i pry­mitywny. Pierwszy z nich związany był z osobą ce­sarza i jego kultem. Subwencjonowane przez państwo świątynie kultu cesarza stały się jednocześnie ośrod­kami skrajnej propagandy nacjonalistycznej. W szcze­gólności dało się to odczuć w czasie ostatniej wojny światowej, kiedy żołnierz japoński gotów był zrobić wszystko na wezwanie swego cesarza. Sintoizm sekciarski dzięki konstytucji 1889 roku mógł się dość swobodnie rozwijać, mimo że znajdował się pod kontrolą państwową i nie był przez państwo subwencjonowany. W odróżnieniu od sintoizmu pań­stwowego, w którym najwyższym bóstwem był cesarz i jego ród, różne odmiany sintoizmu sekciarskiego od­dawały cześć różnym innym bóstwom panteonu sintoi-stycznego. Istnieje ponadto w Japonii wiele sekt mie­szanych, łączących elementy sintoistyczne, buddyj­skie, konfucjańskie i chrześcijańskie. Terminem sintoizmu prymitywnego obejmujemy wszystkie wierzenia i praktyki związane z kultami agrarnymi, czcią miejsc świętych, szamaństwem, wiarą w talizmany i amulety, które przetrwały w niektórych regionach Japonii. Po klęsce Japonii w II wojnie światowej cesarz Hi-rohito oficjalnie zrzekł się swojej boskości. Nowa konstytucja odebrała mu władzę polityczną w kraju. Został on jedynie symbolem jedności narodu. Sintoizm państwowy w związku z tym stracił rację bytu, ale in­ne sekty sintoistyczne oraz różne formy sintoizmu prymitywnego nadal znajdują żarliwych wyznawców wśród mieszkańców Krainy Kwitnącej Wiśni. Poza buddyzmem jedynie chrześcijaństwo próbo­wało, począwszy od XVI wieku, zapuścić korzenie na wyspach japońskich. Pierwsze misje chrześcijańskie zostały przyjęte nawet dość gościnnie przez siogunów, ale już pod koniec owego stulecia, w obawie przed ekspansją terytorialną krajów europejskich, władze japońskie wydały zakaz przyjazdu misjonarzy i roz­poczęły prześladowania chrześcijan. Nowa fala krze­wienia chrześcijaństwa, głównie protestantyzmu, na­stąpiła dopiero na początku naszego stulecia, chrześ­cijaństwo nie znalazło jednak tu zbyt wielu wyznaw­ców ze względu na obce psychice Japończyków kon­cepcje.