Reklama
A A A

Słowianie

Wybitny historyk bizantyjski z VI wieku, Prokop z Cezarei, przekazał informacje o wierzeniach słowiań­skich Antów i Sklawinów, którzy czcili boga błyska­wicy i ofiarowywali mu, jako panu całego świata, woły i inne zwierzęta. Składali też ofiary wotywne za oca­lone życie i czcili ofiarami rzeki oraz najróżnorod-niejsze duchy, istoty nadprzyrodzone niższego rzędu. Z arabskiej relacji Ibn Rusta z drugiej połowy IX wie­ku dowiadujemy się, iż wszyscy Słowianie byli czci­cielami ognia, a według Masudiego (X wiek) — słoń­ca. Czcili więc zarówno ogień ziemski, jak i niebieski pod postacią błyskawicy czy płonącej tarczy słonecz­nej, zwąc to bóstwo ognia niebieskiego Swarożycem — Dadźbogiem. Nauka próbuje rozszyfrować te nazwy. W Swarożycu dostrzegamy dwuczłonowy zestaw zło­żony z litewskiego suo — „pies" i reż — „żyto". Ów pies w nazwie Swarożyca kojarzy się z identyczną nazwą gwiazdy zapowiadającej upał letni u Greków, kanikułę, czyli dies caniculares (od wyrazu canis — „pies") u Rzymian, kiedy dojrzewa żyto uosobione w innym słowiańskim bóstwie urodzaju o nazwie Rgieł wywodzącej się właśnie z dawnej nazwy żyta reż. Warto tu przypomnieć litewską boginię Żworunę przedstawianą podobnie jak kilka bóstw celtyckich w postaci psa. Zatem samo bóstwo, jak i jego nazwa miałyby charakter uraniczny, atmosferyczny i agrar­ny, któremu w pełni odpowiadałby synonim w postaci nazwy Dadźboga (pisany w starych tekstach ruskich Dażbog) wyprowadzanej od rdzenia deg — „palić" występującego również w językach bałtyckich (pru­skie dagis — „lato") i oznaczającej bóstwo żaru, upa­łu, lata, którego odpowiednikiem jest bóstwo meklem-burskie Podag (o identycznym rdzeniu deg) wymie­nione przez Helmolda. Według Thietmara Redarowie obodrzyccy mieli w Radogoszczy świątynię bóstw, wśród których pierwsze miejsce zajmował Swarożyc. „Słowom Chrystolubca" na Rusi zawdzięczamy prze­kaz o kulcie boga ognia, zwanego tam Swarożycem. Dadźboga wymienia Nestor i ruscy tłumacze greckie­go pisarza Malali. Ów Dadźbog uchodzi w oczach in­terpretatora księgi Malali za synonim Swarożyca. Głównym bóstwem Olimpu polskiego był Swarożyc, którego imię dostrzec można w niektórych nazwach miejscowości. Obok niego występował Dadźbog, któ­rego imię było popularne u nas w średniowieczu w nie­których środowiskach, dalej Rgieł, bóg polnych uro­dzajów, poświadczony również pewnymi nazwami miejscowości, i Siem, bóstwo opiekuńcze życia rodzin­nego. Weles był bogiem bydła i zarazem władcą krai­ny dusz zmarłych, nawek. Nyja miał również charak­ter chtoniczny. Bóg wiatru Pogwizd zamykał plejadę polskich bóstw występujących w licznym orszaku nad­przyrodzonych istot niższej kategorii, jak południce, wiły i opiekuńcze duszki domowe, ubożęta, i reprezen­tujących typowo sielsko-gospodarski, agrarny kult ubóstwionych i uosobionych sił przyrody. Z biegiem czasu religia walczących z naporem niem­czyzny Połabian i Pomorzan zachodnich nabrała cech militarnych, nie zdoławszy jednak nigdy zatracić pier­wotnego charakteru kultu agrarnego wegetacji i uro­dzaju, tak że w XII wieku proboszcz holsztyński Hel-mold mógł stwierdzić, iż Słowianie różnym bóstwom oddają we władanie zarówno pola i lasy, jak i smutki i radości ludzkie. W Kijowie i Nowogrodzie oraz na Bałkanach czczo­no bóstwo zjawisk atmosferycznych, gromowładnego boga błyskawicy Peruna. Bóstwo pioruna można do­strzec też u Słowian zachodnich w zniekształconej na­zwie Proue-Prone, zapewne Perun-Piorun. Fonetyczne skojarzenie nazwy Peruna z piorunem piorącym, czyli uderzającym (po ukraińsku perun — „błyskawica") jest zjawiskiem wtórnym. Perun bowiem słowiański, jak bałtycki Perkunas i germański Fiorgyn wywodzą się z prastarego epitetu najwyższego bóstwa plemion indoeuropejskich, patriarchalnego boga ojca (deus pa­ter, indyjski Diausz pitar, rzymski Dieuspiter — Jupi­ter — Jowisz), epitetu urobionego od poświęconego mu dębu (percus, quercus). Odpowiednik albańsko-ili-ryjski (Peren-di, Perkunos Dieus) i indyjski (Pardża-njas), nazwy bóstwa o atrybucie w postaci dębu, upewniają co do trafności wiązania słowiańskiego Pe­runa z tą nomenklaturą określającą boga dębu z ową charakterystyczną literą k w tej nazwie. W X wieku Konstantyn Porfirogeneta poświadcza kult dębu u Sło­wian wschodnich. Herbord pisze o kulcie dębu w Szczecinie. Helmold wspomina święte dęby poświęco­ne stargardzkiemu, holsztyńskiemu Perunowi. Rugij-ski Porenutius o pięciu twarzach to po prostu Pioru-niec. Piorun. Na Rusi oddawano też cześć Jaryle, słonecznemu, agrarnemu, wegetacyjnemu bóstwu płodności. Jego odpowiednikiem u zachodnich Słowian nadbałtyckich był Jarowit czczony w Wołogoszczu. Wśród ogólno-słowiańskich bóstw wymienić należy Wołosa-Welesa, boga bydła i boga podziemnej krainy zmarłych, na którego przysięgano posypując głowę darnią. Na Rugii czczony był bóg wojny, zwany Swiętowi­tern. Mieszkał on w pełnej skarbów świątyni w Arko-nie, miał białego konia i drużynę złożoną z trzystu wo­jów konnych. Innym bogiem Rugii był Rujewit posia­dający w świątyni w Gardźcu posąg o siedmiu twa­rzach. W tym samym grodzie stał posąg mściwego boga gwałtownika Porewita o pięciu głowach. W Szczecinie czczono boga Trzygłowa. Wspólną cechą bóstw pomorskich, patronujących Słowianom nadbałtyckim w ich walce przeciw naporowi germań­skiemu, była ich wojowniczość, atrybutami rynsztu­nek rycerski, a emblematami chorągwie wojenne, sta­nice. Sakso Gramatykowi z przełomu XII i XIII wieku zawdzięczamy opis czterogłowego, ogromnego posągu rugijskiego Swiętowita w Arkonie trzymającego w rę­ku róg do picia. Z informacji Helmolda i Thietmara wynika, że każde plemię słowiańskie miało swego wła­snego boga. Wielogłowość zachodniosłowiańskich bóstw nadbałtyckich powstała w wyniku złączenia w jeden państwowy panteon kilku bogów poszczególnych plemion wchodzących w skład organizmu państwowe­go zrodzonego w procesie jednoczenia się pokrewnych plemion. Według Thietmara w stołecznej Radogoszczy Wieletów skupiono w jednej świątyni szereg bóstw, na których czele stał Swarożyc. Według Nestora ksią­żę Włodzimierz zgromadził w Kijowie kilku bogów z Perunem na czele. Z biegiem czasu w XII wieku na terenie Słowiańszczyzny połabskiej i zachodniopomor­skiej panteon bóstw państwowych uległ organicznemu scaleniu w jedną statuę bóstwa. Posąg ten jednak w charakterystycznej wielogłowości zachował ślad pierwotnej autonomii i odrębności poszczególnych bóstw. Świątynie pogańskie należą w Słowiańszczyźnie do rzadkości i pojawiają się dopiero w XI—XII wieku w ilości zaledwie około dziesięciu. Herbord w żywocie Ottona Bamberskiego opisał w drugiej połowie XII wieku jedną ze świątyń szczecińskich przyozdobioną bogactwem polichromowanych rzeźb. Na ten wielo­barwny wystrój rzeźbiarski zwraca również uwagę Sakso Gramatyk w swoim opisie świątyni w Arkonie. W Pskowie odkopano skupisko ołtarzy pogańskich pod gołym niebem w pobliżu dymarek hutniczych, co świadczy o związku zachodzącym między czarownika­mi a kowalami. Uroczyska Peruna w Peryni nad jezio­rem Ilmen i w Trzebiatowie około Gryfic na Pomorzu zachodnim miały formę kręgu zniczów w rowie opa­sującym ustawiony w środku idol w postaci słupa. Opis uroczyska pod gołym niebem, ogrodzonej pieczołowi­cie ozdobnym opłotowaniem świętej dąbrowy pozosta­wił nam Helmold. Góra Ślęża była według Thietmara „dla swojej jakości i wielkości, gdy zachowywano tam przeklęty pogański kult, otaczana wielką czcią przez mieszkańców". Podobną czcią darzono świętokrzyską Łysą Górę. Religia Słowian była kultem uosobionej przyrody, ożywionych i uosobionych ciał niebieskich, zjawisk atmosferycznych. Obok kultu ognia rozwijał się kult słońca i pioruna, prastary kult płodnej Matki-Ziemi modernizowany przez patriarchalny kult wegetacji, kult drzew i wód, kult całej masy drobnych duszków opiekuńczych, ubożąt, domowych, niekiedy złośliwych i szkodzących człowiekowi istot. „Domowych czczą bogów — pisał Thietmar — mniemając, że wielce im pożyteczni, składają im ofiary". Helmold określał je rzymskim mianem penatów twierdząc, że mnóstwo ich zaludnia słowiańskie pola i ogrody. Losem ludzkim opiekowały się rodzanice i boska prządka wijąca nić żywota, Mokosz. Prokop z Cezarei, Sakso Gramatyk, Helmold i Ibn Fadlan wspominają o składaniu bogom krwawych ofiar ze zwierząt. Helmold, Adam z Bremy, Thietmar i Nestor piszą nawet o ofiarach z ludzi u Słowian. Trzeby, obiaty, żertwy składali bogom żercy. Byli to wyspecjalizowani w obsłudze kultu fachowcy, wyod­rębnieni ze społeczności już w łonie społeczeństwa wspólnoty pierwotnej, którzy w epoce społeczeństwa wczesnoklasowego utworzyli klasę kapłanów. Wieszcz-biarze wróżyli z najróżniejszych znaków. Obchodzono uroczyście doroczne święta, jak prze­silenie słoneczne letnie (pląsami, kąpielą i paleniem ogni) i zimowe (gody), święto plonów (opisane przez Saksa Gramatyka dożynki w Arkonie na Rugii z ogromnym kołaczem i wróżbą urodzaju za pomocą toastu miodem) czy święta umarłych (dziady, Zadusz­ki). Z zamiłowaniem przebierano się nakładając na głowy maski w magicznym obrzędzie urodzaju. Wiara w życie pozagrobowe oddziaływała na rytuał pogrze­bowy zaopatrywania zmarłych w dary grobowe, ogrze­wania nieboszczyka paleniem ognia na mogile, urzą­dzania w czasie pogrzebu strawy-stypy oraz tryzny, czyli igrzysk na cześć zmarłego, o których wspomina Kosmas piszący o tańcach obrzędowych z maskami na twarzy ku czci zmarłych. Umiano też poradzić sobie z upiorem dokuczającym żywym odcinając mu głowę lub przebijając go gwoździem. Zmarłych palono na stosie, na którym Słowianie wschodni umieszczali niekiedy ciało nieboszczyka w łodzi, jak to relacjonuje autor arabski Ibn Fadlan. Popioły składano w popielnicy umieszczanej w jamie grobowej, nad którą sypano niekiedy mogiłę, kurhan. W pewnych wypadkach popielnice z prochami nie­boszczyka ustawiano na szczycie kurhanu, jak o tym wspomina źródło arabskie z IX wieku. Według świa­dectwa Nestora Wiatycze, Radymicze, Krywicze i in­ne plemiona stawiały popielnice ze spalonymi kośćmi zmarłego na słupach na rozdrożach. Kosmas pisze o budkach-domkach dusz stawianych na rozstajach u Czechów. Ze źródeł czeskich wynika, że istniały na­wet plastyczne wyobrażenia dusz zmarłych. Ibn Fa-dlan wspomina o takich niewielkich, przenośnych fi­gurkach kultowych z drzewa, którym Słowianie wschodni składali ofiary wożąc je ze sobą. Tenże autor wspomina o składaniu do grobu razem ze zwłokami pana jego sług i niewolników, a inny autor arabski, Ibn Rosteh, informuje w X wieku o sa­mobójstwach żon słowiańskich nad grobem męża, co potwierdzają ówcześni kronikarze niemieccy. Już zresztą pseudo-Maurycy na przełomie VI i VII wieku wspominał o niewiastach słowiańskich, że „wiele z nich śmierć męża za własny koniec uważa i dobro­wolnie same się duszą, nie uważając wdowieństwa za życie".