Reklama
A A A

Starożytni Rzymianie

W religii starożytnego Rzymu dostojnym przeżyt­kiem z najdawniejszych czasów był prastary kult bo­gini Westy, pramatki ognia, uosobiony matriarchalny kult rodowego ogniska domowego, choć również i w tym bóstwie łatwo dostrzec odpowiednik greckiej He-stii. Do tej samej kategorii niezmiernie dawnych, się­gających doby matriarchatu kultów należał rodowy, totemiczny kult wilka odzwierciedlony w rzymskiej legendzie o wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Re-musa, i w święcie Luperkalii. Święta grota Lupercal na stoku Palatynu uchodziła za miejsce, w którym wil­czyca karmiła bliźnięta: Romulusa i Remusa. Tu był prastary ośrodek kultu ducha lasu Fauna, który był również bogiem pól i zwłaszcza trzód, a którego czczo­no świętem Luperkalii. Bydłem opiekowała się rów­nież bogini Pales. Echem animistycznych wierzeń był kult opiekuńczych duchów domostw, larów i pe-natów (które nabożnie i pieczołowicie karmiono przeznaczoną dla nich stale odrobiną pożywienia) i w ogóle mnóstwa duchów wszystkiego, co otacza człowieka i dotyczy jego spraw, a także kult zmar­łych przodków, manów. Grecki Hades, podziemne państwo zmarłych, nazywał się u Rzymian Orcus. W rzymskim atrium przechowywano pieczołowicie woskowe maski zmarłych przodków (diimanes), które nakładali na twarz niewolnicy kroczący uroczyście w orszaku pogrzebowym, przedstawiając role ubó­stwianych zmarłych protoplastów rodu. Jest to relikt dawnego kultu i apoteozy władców, w którym posłu­giwano się maską pośmiertną ze złotej, cienkiej bla­chy. Rzymianin stawiał kaplice duchowi kaszlu, czcił ducha drzwi, ducha zawiasów i ducha progu. Wierzył w istnienie ducha zsyłającego robaki na bydło i usiło­wał zjednać sobie ducha gorączki. Był też głęboko przeświadczony, że nawet wszystkim czynnościom dziecka i całemu jego zachowaniu patronuje gromada duchów, spośród których każdy związany jest z innym przejawem żywotności niemowlęcia. Ten gąszcz wiel­kiej liczby duchów opiekuńczych z reguły żeńskich patronujących wszystkim, nawet najdrobniejszym sprawom i rzeczom ludzkim jest pamiątką odległej epoki matriarchatu. Dziedzictwem etruskim był kult boskiej triady kapitolińskiej: Jowisza, jego małżonki Junony i bogini wszelkich umiejętności Minerwy. Tej trójcy bóstw przeciwstawiano inną, awentyńską, z Ce-rerą, Liberem i Liberą, pod którą kryła się grecka triada Demetry, Dionizosa i Kory. Religia rzymska była początkowo po prostu religią etruską, a pod koniec VI wieku p.n.e. uległa helleniza-cji. Zatem poza kultem zmarłych przodków i bogini Westy trudno wprost mówić o specyficznie rzymskich wierzeniach. Rzymska organizacja kultu była ściśle związana z królem, który był równocześnie najwyż­szym kapłanem, a pałac królewski mieszkaniem arcy­ 71 kapłana. W okresie cesarstwa cesarzowi przysługiwał tytuł pontifex maximus. Obsługą kultu sprawowało liczne kolegium kapłańskie. Oprócz sześciu westalek, utrzymujących pieczołowicie wieczny ogień na ogni­sku w świątyni, wymienić należy zwłaszcza ko­legium kapłańskie augurów, wróżbitów wieszczących z lotu ptaków. Przesądny Rzymianin namiętnie pożą­dał poznania woli bogów, której przejawu dopatrywał się w najzwyklejszych sprawach. Wielką wymowę ma fakt, że Mars, zanim stał się bo­giem wojny, był chtonicznym, agrarnym bóstwem uro­dzaju, któremu składano w ofierze konia związanego jak najściślej z magią wegetacyjną urodzaju. Prasta­rym jego atrybutem była włócznia, uobecniający i wy­obrażający bóstwo fetysz o charakterze nie tylko woj­skowym, ale także symbolicznym jako fallus w ma­gicznych praktykach agrarnego kultu płodności. Wiel­ką czcią otaczali Rzymianie również Matkę Ziemię, dostojne bóstwo urodzaju. Inną boginią urodzaju była również dawna Cerera, odpowiednik greckiej Deme-try. Jej córką była Prozerpina, wcielenie greckiej Per-sefony. Najodleglejszej starożytności sięgały inne bóstwa rzymskie o podobnie agrarnym charakterze. Wśród kilku bogów plonów i urodzaju wymienić moż­na bóstwa żniw i dostatku pod nazwą Consus i Ops. Znamienne, że nawet urodziwa Wenus była początko­wo bóstwem kwitnącej przyrody, ogrodów warzyw­nych, duchem opiekuńczym dyni, grochu i pietrusz­ki. Boginią jabłek była Pomona, a bogiem sadów Wor-tumnus. Związek małżeński tej pary bóstw był źródłem rozkwitu i dojrzewania sadów. Najpopularniejszym jednak bóstwem urodzaju był bóg zasiewów Saturn utożsamiamy później z greckim Kronosem, czczony we­sołym świętem saturnaliów. Również Jowisz, później­szy najwyższy bóg rzymskiego panteonu, był począt­kowo rolniczym bóstwem chtonicznym. Bóstwom tym towarzyszył Kwirynus, Mars pokojowy chtonicznego pochodzenia, stanowiąc razem z nimi latyńsko-sabiń-ską triadę, którą Etruskowie zastąpili w Rzymie włas­ną, wspomnianą już trójcą: Jowiszem, Junoną i Miner-wą. Zagadkowy Janus o dwu twarzach, prastary duch opiekuńczy drzwi i bram, bóg początku wszechrzeczy, stwórca bogów i ludzi był powszechnie czczonym wielkim bóstwem. Diana, boska łowczym czczona w świętym gaju w Arycji, była boginią kwitnącej przy­rody, księżyca i opiekunką kobiet i ludzi biednych oraz zwierząt, Fortuna bóstwem chtonicznym, a Juturna bó­stwem źródeł i w ogóle wód. Echem składanych jej ofiar jest zwyczaj wrzucania monet do Fontana di Trevi w Rzymie, którego odpowiednikiem jest analo­giczne zjawisko obserwowane w naszym ruchu tury­stycznym i krajoznawczym w warszawskich Łazien­kach i w Żelazowej Woli. Pojawienie się w Rzymie Apollina było przejawem wzrostu wpływów helleń­skich. Bogu kupiectwa Hermesowi nadano łacińską nazwę Merkurego, greckiego Posejdona utożsamiono z rzymskim naczelnym bogiem wód i morza Neptu­nem, Asklepiosa z Eskulapem, Atenę z Minerwą, De-metrę z Cererą, Persefonę z Prozerpina, Wenus z Af­rodytą, a Heraklesa z Herkulesem. To osobliwe zjawi­sko utożsamiania się panteonu rzymskiego ze starszy­mi bogami Greków jest wyjątkowym fenomenem ol­brzymiego wpływu Hellady na nadbudowę ideologicz­ną starożytnego Rzymu. Prastarym bogiem miedzy, granic pól i kamieni granicznych był Terminus. W za­leżności od różnych potrzeb i okoliczności tworzono ad hoc nowe bóstwa, jak boginię kanałów Cloacinę czy boga menniczego Argentinusa lub Aesculanusa, boga burz nazwanego Tempestates, a nawet personifi-kowano pojęcia oderwane i tak powstały boginie zwy­cięstwa, zgody, wierności, wolności, honoru, dzielnoś­ci, nadziei, pobożności, wstydliwości, łagodności, po­koju, młodości, wesołości: Victoria, Concordia, Fides, Libertas, Honos, Virtus, Spes, Pietas, Pudicitia, Cle-mentia, Pax, Inventus czy Hilaritas. Próbą zaspokojenia potrzeb mas ludowych jest wprowadzenie do panteonu rzymskiego Wielkiej Mat­ki bogów, małoazjatyckiej Cybeli, prastarego bóstwa chtonicznego, któremu towarzyszył anatolijski, umie­rający i zmartwychwstający bóg wegetacji Attis. Do Rzymu docierają misteria dionizyjskie i misteria Izydy egipskiej. Za czasów Augusta odżył nawet dawny kult władców i bohaterów, apoteoza i zaliczanie ich w po­czet bogów już za życia. Tak doszło do kultu cesarza żywego, któremu zaczęto wznosić świątynie i ustana­wiać przy nich kapłanów dla obsługi jego kultu. Nie­bawem pojawił się w Rzymie rozpowszechniony przez legiony rzymskie orientalny kult irańskiego Mitry, so-larny kult Solis Invicti zapewniający ułomnemu i ucie­miężonemu człowiekowi zbawienie i wieczną szczęś­liwość. Wreszcie sprowadzono ze wschodu kamienne­go fetysza solarnego, Baala. Synkretyzm religijny orientalnych kultów obcych doprowadził w końcu, po okresie niesamowitego zamętu religijnego spowodo­wanego prawdziwą mozaiką ściągniętych do Rzymu ze wszystkich stron świata różnorodnych kultów, do usta­nowienia przyswojonego przez religię rzymską i pro­pagowanego w społeczeństwie kultu jedynego, wiel­kiego boga, Słońca, wraz z bóstwem żeńskim, Wielką Matką, rozkwitającego jeszcze za Juliana Apostaty jak gdyby w przededniu agonii pogaństwa. Utorowało to w pewnym stopniu drogę chrześcijaństwu, którego ide­ologia, zaspokajając tęsknoty i pragnienia znękanych szerokich mas eksploatowanego społeczeństwa, zdoła­ła przeciwstawić się skutecznie deprymującemu chao­sowi zdewaluowanych systemów wierzeniowych. Formalnym kresem pogaństwa stał się edykt Teodo-zjusza I z 392 roku zabraniający składania ofiar pogań­skich i edykt Teodozjusza II z 435 roku nakazujący zburzenie wszystkich sanktuariów pogańskich. Wyda­ny w 313 roku przez Konstantyna edykt tolerancyjny stworzył chrześcijaństwu szerzącemu się już wcześ­niej w całym imperium wielką szansę, którą ono skwapliwie wykorzystało wyparłszy z upływem stule­ci dawne religie Europy i zastąpiwszy je na całym kon­tynencie. Przez długi czas jednak wiejskie ustronie wieśniaków (po łacinie pagani, z czego wywodzi się termin „poganie"), żyjących na łonie natury z upra­wy ziemi i jak najsilniej poddanych odwiecznemu ryt­mowi dorocznego cyklu wegetacyjnego umierającej i odradzającej się przyrody, było azylem tradycyjnych kultów skutecznie opierających się inwazji zdrożnych w pojęciu tego środowiska nowości.