Reklama
A A A

Trakowie

W politeistycznym panteonie północnego odłamu plemion trackich, Geto-Daków, czołowe miejsce zaj­mował bóg Zamolksis i bóstwo zwane Gebeleizis. Za-molksis był chronicznym bogiem ziemi, roślinności, płodności. Na taki jego charakter wskazuje sama na­zwa, w której dostrzeżono określenie ziemi w formie zbliżonej do słowiańskiej. Do tego nawiązuje też mi­tologiczny wątek przypisujący bóstwu przebywanie jakiś czas pod ziemią, a potem powrót na ziemię. Mia­ła mu towarzyszyć żona. To prastare bóstwo cieszyło się wielką popularnością wśród ludności rolniczej i ho­dowlanej, która przypisywała mu urodzaj, bogate plo­ny, rozmnażanie się bydła, obfitość płodów leśnych, w ogóle płodność całej przyrody ożywającej po zimo­wym letargu. Gebeleizis był bóstwem uraniczno-atmosferycznym jako bóg nieba, piorunów, burzy. Herodot informuje o strzelaniu z łuków w chmury w czasie burzy, zapew­ne w celu udzielenia bóstwu magicznej pomocy w za-żegnywaniu nawałnicy. W miarę kształtowania się or­ganizacji państwowej dominować zaczął kult solarny, poświadczony przez symbole tarczy słonecznej, z któ­rych najwspanialszym jest kamienne słońce w zespo­le sanktuariów w stołecznej Sarmizegetuzie. Znale­ziono nawet części miniaturowego metalowego wóz­ka solarnego znanego również z innych obszarów eu­ropejskich. Wśród plejady bogów towarzyszących wspomnia­nym wyżej czołowym bóstwom wymienić trzeba bogi­nię Bendis, dacką Artemidę-Dianę, której zachowały się nawet popiersia z brązu i terakoty, a także inną boginię w rodzaju Hestii-Westy, boginię ognia i opie­kunkę ogniska domowego, wreszcie boga wojny Mar-sa-Aresa. Bóstwom tym Dakowie składali ofiary ludz­kie. Herodot opisuje bogaty ceremoniał uroczystości po­grzebowych w środowisku zamożnej arystokracji trac­kiej. Uderza osobliwy fakt, iż obrzęd kończył się za­wodami konnymi o cenne nagrody. Charakterystyczną cechą społeczeństwa Daków i Traków była wyeksponowana pozycja społeczna ka­płanów. Strabon informuje o bliskiej współpracy naj­wyższego kapłana boga Zamolksisa z królem Daków Burebistą. Po śmierci Burebisty najwyższy kapłan De-cenes sięgnął po władzę królewską i zasiadł na tronie państwa Daków. Jego następca, Komosikus, utrzymał w swym ręku zarówno władzę świecką, jak i religijną. Podobnie wybitną pozycję zajmował za panowania króla Decebala wielki kapłan Daków, Wezinas. Auto­rytet wielkiego kapłana i jego ścisła współpraca z kró­lem są wymowną ilustracją klasowego charakteru re­ligii. Jordanes wspomina o wysokiej wiedzy astrono­micznej Daków za czasów Burebisty i jego wielkiego kapłana Decenesa. Wiedzę astronomiczną pielęgno­wali u Daków zapewne kapłani, jak na to wskazuje osobliwe sanktuarium dackie w ich stołecznej twier­dzy Sarmizegetuzie, w którego budowie znalazły od­bicie pewne obserwacje astronomiczne. Ten święty krąg solarny jest kolosalnym, monumentalnym obiek­tem zbudowanym z ciosanych słupów kamiennych i drewnianych pali ustawionych w koliste układy kon­centryczne. Uchodzi on za oryginalne kalendarium dackie wyobrażające plastycznie rok o 360 dniach. Kryje on w sobie równocześnie klucz do wprowadze­nia po 34 latach niezbędnej poprawki wynikającej z różnicy między rokiem Daków i rokiem słonecznym w celu przywrócenia zakłóconej równowagi między nimi. Znaczenie kalendarza dla społeczeństwa rolniczego było olbrzymie — stąd wyjątkowa pozycja klasy ka­płańskiej operującej tak pożądaną wiedzą i stąd zro­zumiała ścisła współpraca kapłanów z klasą posiada­jącą, a zwłaszcza z królem. Opisane kalendarium w postaci sanktuarium kon­centrycznego nie było kryte dachem, podobnie jak i in­ne czworokątne obiekty kultowe w górskich twier­dzach dackich usytuowane pod gołym niebem i będą­ce lasem nie przykrytych niczym kolumn wyrówna­nych starannie w proste rzędy. Wspomnieć wypada wreszcie o narodowym bóstwie trackim Dionizosie, o którym panowało powszechne przekonanie, że jest obcym, późniejszym przybyszem w politeistycznym panteonie greckim. Odczytanie my-keńskich tabliczek glinianych z połowy II tysiąclecia p.n.e. ujawniło wczesną obecność tego bóstwa w zespo­le innych znanych bogów. Wyobrażany początkowo pod postacią byka i posiadający imię o wymownym znaczeniu (syn boży) zdaje się być po prostu synem--bykiem prastarej małoazjatyckiej bogini-matki, któ­rej wczesnoneolityczne sanktuaria odkryto niedawno w Catal Huyiik. Trakiem był również legendarny wieszcz Orfeusz, którego cudny śpiew i czarowna gra na harfie wzbu­dzały nie tylko zachwyt słuchaczy, ale obłaskawiały nawet dzikie zwierzęta. Kiedy srogi los zabrał mu umiłowaną małżonkę, prześliczną Eurydykę, nie zawa­hał się pójść za nią do podziemnego świata zmarłych, gdzie wzruszającym śpiewem i słodką muzyką zdołał wymóc na okrutnym Hadesie powrót ukochanej na ziemię z krainy zmarłych. Wychodząc jednak z pań­stwa cieniów nie potrafił się opanować, by nie obej­rzeć się poza siebie i nie spojrzeć na umiłowaną żonę łamiąc tym samym warunek, pod którym bezlitosny Hades chciał wypuścić Eurydykę z podziemia. Or­feusz wrócił na ziemię straciwszy żonę na zawsze. Od­tąd nie ustawał w przejmującym zawodzeniu trenów, dopóki nie rozszarpał go przypadkiem bakchiczny or­szak szalejących menad. Troskliwe muzy zebrały pie­czołowicie szczątki czarodziejskiego pieśniarza i po­grzebały je u stóp Olimpu, podczas gdy głowę wiesz­cza prąd morski zniósł na wyspę Lesbos, gdzie ją uro­czyście pochowano.